Jeżeli uważasz, że poniższy komentarz powinien zostać usunięty, wypełnij formularz
Ja też jak większość jestem dumny z bycia Polakiem, ale mam pewien problem z moimi przodkami, bo w mojej rodzinie od paru pokoleń, do których udało mi się dotrzeć nigdy dziadek nie poznał swojego wnuczka, ani wnuczek swojego dziadka, bo zazwyczaj ich dziadkowie ginęli na polu chwały, albo równie bohatersko z chorób i wycieńczenia w więzieniach zaborców. i tu mam właśnie problem z tym moim dziadkiem, który tak bohatersko walczył z okupantami że przypłacił życiem. Nie zginął on co prawda bohatersko bezpośrednio w walce z wrogiem, ale zmarł w swoim łóżku, z głodu, chorób i wycieńczenia, których nabawił się walcząc dzielnie najpierw z okupantem niemieckim, a potem z okupantem radzieckim. A mój problem polega na tym iż sam nie wiem czy mam być dumny z mojego dziadka czy nie? Bo co prawda mój dziadek dzielnie walczył z dwoma okupantami znosząc dzielnie trudy partyzanckiego życia, które doprowadziły go do śmierci, ale w mojej rodzinie ten mój dziadek wcale nie ma najlepszej opinii. Bo według relacji jego córek bo on według tak pięknej walki z okupantem był dla nich zwykłym bandytą, kur...em i złodziejem, przez którego one miały ciężkie życie i były skazane na życie w nędzy i biedzie. Bo według ich relacji, ich ojciec, a mój dziadek tak jak inni mężczyźni z ich wsi zamiast siedzieć w domu i zabiegać o to aby jego dzieci i rodzina miały włożyć co do garnka to on wolał z karabinem biegać po lasach walcząc z okupantami. A do domu przychodził tylko po to aby się najeść i zabrać im nawet to jedzenie, na które one ciężko pracowały jako dzieci u obcych ludzi. I kiedyś w jednym z tych krótkich pobytów w domu mój dziadek opowiadał swoim córkom i wszystkim dookoła jak to będzie dobrze kiedy Niemcy napadną na Ruskich. I kiedy wreszcie jego marzenie się spełniło i rzeczywiście Niemcy napadli na Ruskich to od tych napaści nasłuchiwał i modlił się płacząc czy Ruscy nie idą. I kiedy po paru latach walki z okupantem niemieckim doczekał się tego, że od wschodu dochodziły odgłosy armat ze wschodu od Ruskich a Niemcy zaczęli uciekać, to on jako jeden z pierwszych ze łzami w oczach zaczął witać Ruskich, płacząc ze szczęścia, a wcześniej ich zabijał. Sława mojego dziadka i jego oddziału w którym walczył z ruskim okupantem i zarazem z jego polskim sojusznikiem jest tak okrutna że jego córki do dziś nie mówią o nim inaczej jak o bandycie. I choć złośliwi i nie życzliwi mu ludzie mówią, że kiedy mój dziadek wraz ze swym oddziałem zawitał do jakiejś wsi do ginęły, kury, kaczki czy świnie, ale czego to zawistni ludzie nie wymyślą, choć jak potwierdza rodzina to była prawda. I tu mam pytanie do tych wszystkich, którzy tak walczą o pamięć żołnierzy wyklętych, czy ja mam być dumny ze swojego dziadka czy nie, który zamiast dbać o swoją rodzinę opiekować się nią, zabiegać o to by zapewnić im jakąś przyszłość chociażby biorąc ziemie z reformy rolnej, to on zamiast tego wolał zwalczać i mordować tych którzy tą ziemią dzielili, mordując przy tym przypadkowych ludzi i ich okradając, bo wszędzie widział złych komunistów. A wiec mój dziadek to bandyta jak mawiają jego córki czy bohater jak pisze środowisko patriotyczne? I czy ja mam być z niego dumny czy nie, bo już sam nie wiem ....